Pierwszy w życiu wibrator dostałam, gdy miałam dziewiętnaście lat. Właściwie, wibrator to dużo powiedziane, bo był to niebieski żelowy delfinek. Przy jego pomocy nauczyłam się osiągać orgazm. Drugi wibrator kupiłam sama za niemałe pieniądze. Ale ten już wymagał zasilania i potrafił zdziałać cuda. Miała wtedy chłopaka, który nie był ogierem i seks z nim był przeciętny. Dziś nie ma Mariusza, a ja tęsknię za swoim delfinkiem.
• Tuesday, February 09th, 2010
• Tuesday, January 26th, 2010
Bardzo lubię biżuterię. Bez kolczyków, naszyjnika i bransoletki czuję się naga i nie potrafię swobodnie wyjść z domu. Nawet do sklepu po jajka czy pół chleba wychodzę ubrana w biżuterię. Rzadko ją zdejmuję gdy pojawia się w moim życiu mężczyzna. Nie chcę, by widział mnie w pełnej okazałości i coś wolę zachować dla siebie.
Gdy wyjechaliśmy w góry ze znajomymi, wstawałam o szóstej rano i zajmowałam łazienkę tylko dla siebie. Gorący prysznic, układanie włosów, pełny makijaż i dobieranie biżuterii. Wychodziłam dopiero na śniadanie, ale w pełnej krasie.
